BestwinaBielsko-BiałaBuczkowiceCzechowice-DziedziceJasienicaJaworzeKozyPorąbkaSzczyrkWilamowiceWilkowice
Strona główna

informacje

Niewolnicy na własnej ziemi

Rolnicy z Rybarzowic pomstują na członków Koła Łowieckiego „Klimczok, że ci w niewystarczającym stopniu angażują się w odstrzał dzików, które niszczą ich pola uprawne. Myśliwi natomiast stwierdzają, iż takie zarzuty nie mają żadnych podstaw. Ma świadczyć o tym fakt, że już w sierpniu ub. r. Koło wyczerpało limit odstrzałów dzikiej zwierzyny, który miał obowiązywać do marca 2018 r.  

W październiku minionego roku Rada Sołecka Rybarzowic zwróciła się do Polskiego Związku Łowieckiego – Zarząd Okręgowy w Bielsku-Białej z pismem dotyczącym szkód spowodowanych przez zwierzynę leśną na prywatnych polach uprawnych. Radni sformułowali takie wystąpienie na wniosek rolników z Rybarzowic, którzy twierdzą, iż ogromne stada dzików poczyniły w ich plonach ogromne straty, a także dewastują drogi polne prowadzące do ich areałów. Jak czytamy w owym piśmie, z wiedzy rolników wynika, iż Koło Łowieckie liczy 36 członków, ale w działalność angażuje się zaledwie pięciu. Rolnicy zauważają, że w innych kołach w sąsiednich miejscowościach łowczy są znacznie skuteczniejsi – odbywają się odstrzały zwierzyny, wysypywane są wabiki zapachowe oraz wykonują wiele innych czynności zmierzających do poprawy sytuacji na polach uprawnych. Co więcej, rolnicy zarzucają, iż członkowie lokalnego Koła Łowieckiego unikają rozmów z nimi i są wręcz aroganccy. Jednocześnie twierdzą, iż wypłacane odszkodowania nie są adekwatne do wyrządzonych szkód przez zwierzynę leśną. - Zależy im głównie na porządku na swoich polach, na których zostawiają wiele potu całych rodzin i pieniędzy, a później ich praca zostaje brutalnie zniszczona – czytamy w piśmie Rady Sołeckiej.

Miejscowi nadmieniają, iż pola uprawne w Rybarzowicach były również do niedawna popularnym miejscem rekreacyjnym (spacery, biegi, rowery czy nordic walking). - Obecnie wszyscy boją się o własne zdrowie i życie. Jesteśmy niewolnikami na własnej ziemi i z utęsknieniem czekamy na chwilę, kiedy będziemy mogli znowu swobodnie poruszać się po tych pięknych terenach, które na dzisiaj są „własnością dzików” - kończą radni z Rybarzowic i proszą jednocześnie o podjęcie radykalnych i skutecznych kroków zmierzających do zmniejszenia populacji dzików na terenie ich wsi.

W połowie listopada rybarska społeczność otrzymała odpowiedź z Koła Łowieckiego „Klimczok” w Buczkowicach. Myśliwi podkreślają, iż wzrost liczby populacji dzików to problem ogólnopolski. - Nie są nam znane żadne relacje medialne czy też fakty, z których wynikałoby, że gdziekolwiek poradzono sobie z tym problemem ostatecznie i w sposób zadowalający. Przyczyn wzrostu populacji dzików jest wiele. Nie możemy zgodzić się z zawartym w piśmie Rady Sołeckiej stwierdzeniem, że w znacznym stopniu ponosimy odpowiedzialność za liczebność dzików na naszym terenie. Zdajemy sobie sprawę z faktu, że każda szkoda, w tym również ta spowodowana przez zwierzynę, powoduje napięcia społeczne. Uważamy, że w każdym zakresie nie przyczyniliśmy się do wzrostu populacji dzików. Nie zasłużyliśmy sobie na postrzeganie nas jako głównego sprawcy problemów spotykających rolników – ripostują myśliwi, licząc na zmianę negatywnego postrzegania ich organizacji w rybarskim środowisku. Koło „Klimczok” przedstawia w piśmie szereg działań jakie podjęto w celu ograniczenia populacji dzików. I tak roczny plan pozyskania zwierzyny łownej, w tym dzików, jest uzgodniony i zaopiniowany przez wymagane prawem instytucje i obowiązuje do końca marca 2018 r. Plan ten przewidywał odstrzał 42 dzików i został zrealizowany już w sierpniu 2017 r. Na wniosek Koła, plan ten zwiększono do 70 sztuk. Łowczy podkreślają, że realizacja odstrzału na polach uprawnych jest bardzo trudna ze względu na dużą ilość nieużytków, wysokie nieokoszone trawy i dużą penetrację ludzi. Co więcej zakrzaczone tereny to przestrzeń nielegalnego wywozu różnych odpadów, w tym resztek organicznych, co stanowi jedna z przyczyn bytowania dzików w polach. Myśliwi dodają, iż próbowali także stosować chemiczne środki odstraszające dziki.

Członkowie Koła Łowickiego z Buczkowic przypominają, iż na terenach polnych obwodu wybudowano łącznie 14 ambon, z których dokonuje się odstrzału dzików. - Nie wszystkim jednak nasza obecność w polach odpowiada i dają temu wyraz w niszczeniu naszych urządzeń łowieckich – żalą się myśliwi. Jak podają, na przestrzeni dwóch lat spalono pięć ambon, a dwie nowe „zniknęły”. To tylko jeden z wielu przykładów niszczenia mienia Koła. Co więcej dochodziło też do aktów wandalizmu na prywatnym mieniu myśliwych w postaci uszkodzonych samochodów. Dodają, iż często poświęcają swój prywatny a nawet zawodowy czas na odłów zwierzyny w polach uprawnych, czy też szacowanie strat. Do listopada minionego roku „Klimczok” sporządził 12 takich ekspertyz. Łowczy zaakcentowali w swoim piśmie, iż Rząd RP podjął prace legislacyjne, mające na celu wprowadzenie zmian w Prawie Łowieckim, w tym również w sprawie odszkodowań.  

Zdjęcie: Lasy Państwowe 



dodano: 2018-01-15 | autor: Region
 

   
Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług. Pamiętaj, że w każdej chwili możesz zmienić ustawienia dotyczące Cookies w ustawieniach swojej przeglądarki internetowej. OK
Strona wygenerowana w 0.089 sek.